jak co roku zachęcam forumowiczów do podawania swoich typów - sam od kilku dni myślę nad swoją 10-tką którą przedstawię może gdzieś w połowie stycznia
u Kosiaka można już głosować:
https://rockserwis.fm/wiesci/2024-12-10_1_album-roku
ulubione plyty roku według słuchaczy rockserwis.fm:
8 płyt z tego zestawienia mam na półce. Czy były to najciekawsze płyty ubiegłego roku ? Nie wiem , ale u mnie Eivor, The Cure i Believe oraz Nick Cave często ładowały w odtwarzaczu ...
Cytat: LukaszS w 09 Styczeń 2025, 14:05:178 płyt z tego zestawienia mam na półce. Czy były to najciekawsze płyty ubiegłego roku ? Nie wiem , ale u mnie Eivor, The Cure i Believe oraz Nick Cave często ładowały w odtwarzaczu ...
ja posiadam tylko 3 z tego zestawienia za to dwie z nich to moja ścisła czołówka 2024 - swoją dziesiątkę podam jak skończę sie zastanawiać nad kolejnością :)
z pewnym opóźnieniem ale w końcu jest- byłoby miło jakby ktoś (albo kilku ktosiów) podał też swoje typy:
1. Nick Cave and The Bad Seeds – Wild God – jego najlepsze dzieło od 20 lat: miejscami szalone, kiedy indziej poruszające: inspirowane bluesem, muzyką gospel i ambientem- zostanie z nami na wiele lat
2. The Cure – Songs From The Lost World – znakomity powrót po latach- album który spokojnie można postawić obok Bloodflowers i Disintegration
3. Beth Gibbons – Lives Outgrown – jeszcze jeden powrót: zdecydowanie najsmutniejsza płyta tego roku
4. The Smile – Wall of Eyes – beatlesowskie harmonie przefiltrowane przez współczesną awangardę rockową- chyba najlepszy album tej grupy
5. XIII Stoleti – Noc Vlku – likantropijno- wampiryczna uczta- polecam fanom klasycznych płyt tej grupy z lat 90-tych
6. Black Nail Cabaret – Chrysanthemum – mroczny synthpop ze sporymi odniesieniami do lat 80-tych
7. The Smile – Cutouts – drugi album tej grupy w zestawieniu: bardziej elektroniczny i nieprzewidywalny od Wall Of Eyes
8. Clan of Xymox – Exodus – klasycy mrocznej elektroniki w znakomitej formie- to ich najciekawsza płyta od wielu lat
9. Pixies – The Night The Zombies Came – chyba ich najspokojniejsza płyta- choć i mocniejsze fragmenty też się tutaj znalazły
10. David Gilmour – Luck and Strange – jak dla mnie album nieco emerycki choć odniesienia do floydowskiej przeszłości I psychodelii lat 60-tych godne najwyższej uwagi