Nie byłem wielkim fanem,byc może forumowicze tez nie bo to mało art-rockowe klimaty ale lubiłem go za dzieciaka. Proponowany przez niego z duetem Wham! pop to było coś wartościowego. Takich piosenka powinny słuchać dzieciaki i ludzie dorośli o ile nie pragną wejść głęboko w świat dźwięków i treści jakie potrafi ze sobą nieść muzyka. Zamiast Justinów Bimberów (Zawsze nazywam go Bimber) i innych śpiewających kukiełek. Teraz juz wiemy: Po 2016 świat muzyki wszelakiej nie będzie taki sam. Nie ważne czego kto słucha. George umarł w Wigilię,trochę jak na ironię biorąc pod uwagę przebój od którego wszystko się zaczęło. Ufam że serce fanom oddawał cały rok.
Za czasów Older spodobało mi się to co robił. Wcześniejsze płyty to wspomnienie szkolnych dyskotek. Takich z podstawówki. RIP.
RIP
Pragnę przypomnieć iż to właśnie Michael był jednym wokalistą który poradził sobie z piosenką Queen podczas koncertu na Wembley ku pamięci Freddiego Mercury . Zaśpiewał wówczas kompozycję Somebody to love - myślałem wtedy że zostanie nowym wokalistą zespołu- chyba tylko on podołał by temu zadaniu ...niestety tak się nie stało
Ja byłem wielkim fanem George'a (może nie maniakiem), ale słuchałem wszystkiego - w młodości Wham, potem solowego Michaela...
RIP.
[']