Ranking na najlepszy studyjny album VDGG - zabawa

Zaczęty przez ceizurac, 12 Maj 2009, 17:27:07

Poprzedni wątek - Następny wątek

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Polset

Cytat: Sebastian Winter w 14 Maj 2009, 12:23:17
ni i widzicie jak bardzo ta plyta niedoceniana jest......myslę ze jakbyście nie znali VDGG i Hammilla a posluchali tej plyty bez zadnej wiedzy na temat ich poprzednich dziel to by mogla wam sie spodobać...
ja The Quiet Zone / The Pleasure Dome lubilem zawsze bo to jakby jest album przejsciowy pomiedzy Hamillem nowo-falowym a progresywnym 0=0 O0.....kilka kawalkow przypomina nawet K- group( np Sphinx)

Sphinx to powinien być utwór K-Group qb xhejl aęqml ;D  Tak samo jak Last Frame. 
I cieszę się że jestem sam. Samotnie łatwiej myśleć i łatwiej tańczyć kiedy już poumierają wszyscy"

Sebastian Winter

ja swojego zdania nie zmienię i bede tej plyty bronił 0=0 O0
What can I say when, in some obscure way,
I am my own direction?

Polset

Cytat: Sebastian Winter w 14 Maj 2009, 13:09:05
ja swojego zdania nie zmienię i bede tej plyty bronił 0=0 O0

Szanuje to i Twoje zdanie :) -tle że mam inne :D 
I cieszę się że jestem sam. Samotnie łatwiej myśleć i łatwiej tańczyć kiedy już poumierają wszyscy"

Yer Blue

Troche mnie nie bylo a tu wiekszośc juz wszystko zgrabnie oceniła - fajnie :)

Potwierdza sie to, że H To He jest troche nie docenione, wyższe oceny Still Life i Godbluff były do przewidzenia.
Dla Pawn Hearts nikt nie odwazyłby sie na jakies marne 9 - i to sie ceni  ;D


Trisector miałby dużo gorsza note, gdyby dostał mój głos - problem w tym, że boje sie jej poznawać w całości ;)
The Quiet Zone / The Pleasure Dome musze w końcu kiedyś przebrnac.

Ktos tu nie głupio powiedzaił, że nowsze dokonania VDGG troche niesprawiedliwie jest równac do klasyków z lat 70-tych, bo nawet jak coś tam sie podoba to jednak zupełnie nie jest TO.
Ale wiekszosć ma chyba inne zdanie skoro Trisector ma prawie 8 punktów (wiecej np. od World Record, a prawie tyle samo co The Least We can...)- to cholernie wysoka nota! I ciekawe, że podoba Wam sie bardziej od Present...

Całe szczeście, że Aerosol Grey Machine nie grzeje ostatniego miejsca, a tego byłem prawie pewien :)

Hennos

Na "Present" dobra jest druga płytka z improwizacjami, pierwsza jest jak dla mnie słaba...
Dla mnie interesujące na niej numery to tylko "Every Bloody Emperor" i "Boleas Panic" ;D
"Nutter Alert" mógłby być lepszy niż jest...
Without deviation from the norm, progress is not possible - F. Zappa.

Godbluff

Aktualna lista przebojów:

1. Pawn Hearts – 90 ptk. – średnia 10
2. Still Life – 87 ptk. - średnia 9,666
3. Godbluff – 84,5 ptk. - średnia 9,388
4. H to He, Who Am the Only One – 83,5 p. - średnia 9,277
5. The Least We Can Do Is Wave To Each Other – 70 p. - średnia 7,777
6. Trisector – 54 (7 głosów) – średnia 7,714
7. World Record – 67 p. - średnia 7,444
8. Present – 60 p. - średnia 6,666
9. The Aerosol Grey Machine 52 p. - średnia 5,777
10. The Quiet Zone / The Pleasure Dome – 44ptk (8 głosów) p. - średnia 5,50

Po najnowszym głosowaniu na liście nic się nie zmienia
Tylko w moim rankingu Areosol Gray Machine i The Least We Can Do tracą po oczku. Stwierdziłem, że za wiele je dzieli od dzieł jak Still Life, Godbluff, Pawn Hearts czy Trisector...

Sylvie

H to He, Who Am the Only One - 10
Pawn Hearts - 10
Still Life - 10
Godbluff - 10
Trisector – 9,5
World Record - 8
The Least We Can Do Is Wave To Each Other - 7
The Aerosol Grey Machine - 6
The Quiet Zone / The Pleasure Dome - 4
Present - 2,5 (CD1 - 1 p., CD2 - 4 p.).
Something makes me nervous,
something makes me twitch...

ceizurac

Po głosowaniu Sylwii "Trisector" wyprzedził "The Least...".

1. Pawn Hearts – 100 ptk. – średnia 10
2. Still Life – 97 ptk. - średnia 9,7
3. Godbluff – 94,5 ptk. - średnia 9,45
4. H to He, Who Am the Only One – 93,5 p. - średnia 9,35
5. Trisector – 63,5 (8 głosów) – średnia 7,9375
6. The Least We Can Do Is Wave To Each Other – 77 p. - średnia 7,7
7. World Record – 75 p. - średnia 7,5
8. Present – 62,5 p. - średnia 6,25
9. The Aerosol Grey Machine 58 p. - średnia 5,8
10. The Quiet Zone / The Pleasure Dome – 48 ptk (9 głosów) p. - średnia 5,333...
There's the thing, hold it close.
You had your fling. You laid your ghosts.

Time to leave, close the door.
You can't believe you wanted more,
more or less, al for the best
in the end it's al behind you.

There's the thing, for all you know
it's time to let go.

ceizurac

Cytat: Yer Blue w 14 Maj 2009, 14:42:51
Troche mnie nie bylo a tu wiekszośc juz wszystko zgrabnie oceniła - fajnie :)

Ale wiekszosć ma chyba inne zdanie skoro Trisector ma prawie 8 punktów (wiecej np. od World Record, a prawie tyle samo co The Least We can...)- to cholernie wysoka nota! I ciekawe, że podoba Wam sie bardziej od Present...


Bo "Trisector" to świetna płyta. Zwarta i konkretna. Natomiast "Present" wg mnie to płyta zmarnowanej szansy - niby wszystko w porządku, ale... Spokojnie mogliby z dysku nr 2 z improwizacjami wybrać 2-3 kawałki - Hammill mógłby dopisać tekst, zaśpiewać i może moglibyśmy dostać coś naprawdę genialnego; a tak przeciętną płytę mamy.
There's the thing, hold it close.
You had your fling. You laid your ghosts.

Time to leave, close the door.
You can't believe you wanted more,
more or less, al for the best
in the end it's al behind you.

There's the thing, for all you know
it's time to let go.

Yer Blue

Kolejne wysokie noty Trisector i znowu o krok bliżej by sie przełamać ;)
Dajcie jakaś 10-tke może to kto wie ;)

No ale zeby wyżej od The Least We Can... :o

ceizurac

Cytat: Yer Blue w 15 Maj 2009, 15:45:52
Kolejne wysokie noty Trisector i znowu o krok bliżej by sie przełamać ;)
Dajcie jakaś 10-tke może to kto wie ;)

No ale zeby wyżej od The Least We Can... :o

Myślę, że albumowej "wielkiej czwórki" nie wyprzedzi; chyba, że przyjdą nowi, młodzi... i zmienią klasyfikację.  ;D
There's the thing, hold it close.
You had your fling. You laid your ghosts.

Time to leave, close the door.
You can't believe you wanted more,
more or less, al for the best
in the end it's al behind you.

There's the thing, for all you know
it's time to let go.

Hajduk

Oczywiście jestem Wam winny uzasadnienie moich ocen płyt VdGG, dlatego poniżej krótkie komentarze.
Pawn Hearts - 10
dzieło skonczone, wielkie, wyrastające ponad wszystko co VdGG nagralo, a także jedno z niedocenionych arcydzieł muzyki rockowej. Spójne, koherentne, genialne, wielobarwne, a przy tym niezwykle różnorodne. Trudno jest opisać dzieła wielkie, bo muszą wyrastać ponad... Dzieło jest doskonałe nie tylko poprzez to, że są w nim idealnie dobrane proporcje, kunszt kompozycji i wykonania, polot, finezja. Dzieło doskonałe jest wizjoonerskie. Tu udało sie opisać ludzką egzystencję na wielu poziomach - ogólnym (Lemmings), jednostkowym (Man-Erg), i ponownie ogólnym (Latarnicy). W muzyce udało się uniknąć wszelkich kompromisów, zaś sam materiał jest tu esencjonalny (mimo wielowątkowości) i pozbawiony wszelkich zbędnych ozdobników.
W ocenie tej płyty wszyscy się zgadzamy. Ja na dodatek uważam, że w wersji podwójnej, jak zamierzano, nie byłby to tak genialny album. Tak mamy idealny związek Hammillowej poezji i graffowego muzycznego "szaleństwa".

Godbluff - 10
Za wyjątkowe kompozycje i odwagę "nie powielania" utrwalonej formuły, która przyniosła sukces artystyczny. Nowy VdGG jest ciemniejszy, mroczniejszy, bardziej podporządkowany słowu i partiom wokalnym Hammila, ale równie intensywny, bezkompromisowy i szalony. I za jazzowy wstęp do "Arrow" oraz jeszcze bardziej wirtuozerskie partie perkusji Guya Evansa.


Hajduk

Still Life - 10
Uzupełnienie "Godbluff". Jakże znakomite. Za studium porządania ("La Rossa"),  opis zagubienia ("My Room") i kolejne rozważania dotyczące egzystencji (pozostałe utwory). Tym razem muzycznie w nieznacznie jaśniejszych barwach. Za to nigdy nie moglem zrozumieć muzycznego uzasadnienia kody "La Rossy".

The Least We Can Do Is Wave To Each Other - 8
Na tej płycie mamy ciekawy, dobrze zapowiadający się młody zespół, ze znakomitymi instrumentalistami, niezwykle interesującym wokalistą i teksciarzem. Może jeszcze nie do końca wiedzącym, w którą stronę podążać, ale juz bezkompromisowy i o własnym stylu. I za "Darkness", i za "After The Flood" ale też za liryczne "Out Of My Book"

The Quiet Zone/The Pleasure Dome - 8
Za kolejne odświeżenie formuły i za flirt z nową falą. Za grę z przyzwyczajeniami słuchacza. Za sfuzzowany bas Pottera i "cygańskie" skrzypce Smitha.

Hajduk

H To He Who Am The Only One - 7,5
Teoretycznie za każdy z pięciu utworów. Teoretycznie za to, że zespół osiąga tu prawie poziom "Pawn Hearts". A jednak 7,5, bo po latach (gdy myslałem, że to najdoskonalsza plyta VdGG), uznałem, że grupa popelniła tu jednak wszelkie grzechy młodego zespołu grającego rock progresywny. Co więcej, na spójnosci materiału odbiło się to, że VdGG nagrywał album miedzy trasami, w trakcie zmieniając skład.

Aerosol Grey Machine - 7
Komentarz dotyczący "The Least We Can Do..." odnosi się i do tego albumu. Z jedną poprawką, zespół jest jeszcze mlodszy i pozbawiony Jaxona. Za "Octopus".

Trisector - 7 punktów
Za "Over The Hill" i "(We Are) Not Here". Pierwszy dorównuje klasycznym wielowątkowym formom z lat siedemdziesiątych i urzeka dojrzalością.

Hajduk

Present (Disc 1) - 5 /Present (Disc 2) - 8  = Present 6,5
Radość z reaktywacji przyslonił fakt, że dwa utwory z pierwszej płyty ("Every Bloody Emperor" i "Boleas Panic" nie dorównują standardom VdGG, a przecież pierwsza plyta zestawu trwa tylko 35 minut. Improwizacje z drugiego krążka są smakowite, pełne polotu i bardzo interesujace. Slychać w nich radość zespolowego grania, i szkoda, że nie zostały potraktowane jako materiał do dalszej kompozytorskiej obróbki, do którego mozna byłoby dopisac teksty.

World Record - 6
Niska ocena za kalkulację. Lubię "Meurglys III", ale cała płyta została przygotowana z założeniem "zróbmy coś prostszego". Zawsze tak to odbierałem, a potem dowiedziałem się, że chodziło o rynek amerykański i próbę ratowania kariery zespołu, który powoli zaczynał tonąć w długach. To słychać w muzyce.

p.s. VdGG nigdy nie nagrało zlej płyty.