Autor Wątek: Zappa vs Hammill  (Przeczytany 4716 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Polset

  • NadKoneser
  • Ekspert-wyjadacz
  • ****
  • Wiadomości: 6623
  • Płeć: Mężczyzna
  • Michał Sz. (Polset)
    • Zobacz profil
    • Polset on YouTube
Zappa vs Hammill
« dnia: 15 Lipca 2011, 15:30:32 »
Zgadzam się z Mahavishnu prawie w całości.
Jednak nadal potrzymuję swoje zdanie, jestem oszukana ponieważ zupełnie nie kupuję pomysłów z tej płyty.
Panowie chyba chcieli nagle stać się Frankiem Zappą, a wyszło z tego to, co wyszło :-)


Co to znaczy,że chcieli się stać Zappą ?
I cieszę się że jestem sam. Samotnie łatwiej myśleć i łatwiej tańczyć kiedy już poumierają wszyscy"

Desdemona

  • Gość
Odp: Zappa vs Hammill
« Odpowiedź #1 dnia: 15 Lipca 2011, 15:47:08 »
Co to znaczy,że chcieli się stać Zappą ?

Frank Zappa będący genialnym kompozytorem mógł tworzyć praktycznie dowolny rodzaj muzyki i zawsze brzmiało to rewelacyjnie, ponieważ słychać, iż żadne z jego eksperymentów nie są robione na siłę, najprawdopodobniej bawił się nieźle komponując różne ciekawe dźwięki.
Muzycy VdGG też postaniwili "zaszaleć" tworząc muzykę inną niż zwykle, ale niestety talentu zabrakło.
Całość jest wymuszona jak gra Hammilla na gitarze, a niektóre kompozycje (jak na przykład "Smoke") wyszły im bardzo prymitywne.
Można więc to podsumować hasłem: "Jeśli nie potrafisz, nie pchaj się na afisz".
Zappa potrafił, oni nie.

Offline Polset

  • NadKoneser
  • Ekspert-wyjadacz
  • ****
  • Wiadomości: 6623
  • Płeć: Mężczyzna
  • Michał Sz. (Polset)
    • Zobacz profil
    • Polset on YouTube
Odp: Zappa vs Hammill
« Odpowiedź #2 dnia: 15 Lipca 2011, 16:02:25 »
Co to znaczy,że chcieli się stać Zappą ?

Frank Zappa będący genialnym kompozytorem mógł tworzyć praktycznie dowolny rodzaj muzyki i zawsze brzmiało to rewelacyjnie, ponieważ słychać, iż żadne z jego eksperymentów nie są robione na siłę, najprawdopodobniej bawił się nieźle komponując różne ciekawe dźwięki.
Muzycy VdGG też postaniwili "zaszaleć" tworząc muzykę inną niż zwykle, ale niestety talentu zabrakło.
Całość jest wymuszona jak gra Hammilla na gitarze, a niektóre kompozycje (jak na przykład "Smoke") wyszły im bardzo prymitywne.
Można więc to podsumować hasłem: "Jeśli nie potrafisz, nie pchaj się na afisz".
Zappa potrafił, oni nie.


Co Ja myślę o nowym albumie VdGG wszyscy wiedza Ale chciał bym się odnieść do Zappy
Zawsze uważałem,że zdanie iż grał rożne gatunki muzyki i że tak zmieniał style jest przesadzone. Jedyny album na którym jest coś zupełnie innego  to "Francesco Zappa" Napisane prze Ciebie zdanie idealnie pasuje do solowej kariery PH. On faktycznie grał rożne gatunki
I cieszę się że jestem sam. Samotnie łatwiej myśleć i łatwiej tańczyć kiedy już poumierają wszyscy"

Desdemona

  • Gość
Odp: Zappa vs Hammill
« Odpowiedź #3 dnia: 15 Lipca 2011, 16:16:03 »
Co Ja myślę o nowym albumie VdGG wszyscy wiedza Ale chciał bym się odnieść do Zappy
Zawsze uważałem,że zdanie iż grał rożne gatunki muzyki i że tak zmieniał style jest przesadzone. Jedyny album na którym jest coś zupełnie innego  to "Francesco Zappa" Napisane prze Ciebie zdanie idealnie pasuje do solowej kariery PH. On faktycznie grał rożne gatunki

To chyba nie znasz wszystkich płyt Zappy, np "Yellow Shark" :)
Nie przypominam sobie, żeby Hammill tworzył na przykład muzykę symfoniczną, ale to nie zarzut gdyż jest on głównie poetą, a nie wielkim kompozytorem :)

Offline Polset

  • NadKoneser
  • Ekspert-wyjadacz
  • ****
  • Wiadomości: 6623
  • Płeć: Mężczyzna
  • Michał Sz. (Polset)
    • Zobacz profil
    • Polset on YouTube
Odp: Zappa vs Hammill
« Odpowiedź #4 dnia: 15 Lipca 2011, 17:12:22 »
Co Ja myślę o nowym albumie VdGG wszyscy wiedza Ale chciał bym się odnieść do Zappy
Zawsze uważałem,że zdanie iż grał rożne gatunki muzyki i że tak zmieniał style jest przesadzone. Jedyny album na którym jest coś zupełnie innego  to "Francesco Zappa" Napisane prze Ciebie zdanie idealnie pasuje do solowej kariery PH. On faktycznie grał rożne gatunki

To chyba nie znasz wszystkich płyt Zappy, np "Yellow Shark" :)
Nie przypominam sobie, żeby Hammill tworzył na przykład muzykę symfoniczną, ale to nie zarzut gdyż jest on głównie poetą, a nie wielkim kompozytorem :)


Znam :) I nawet wolę go takiego :) Hammill napisał operę grał art-rock,pop,New Age a jego pierwsze piosenki sa psychodeliczne. Nie wspominając ze ma tez płyty typu ambient (Sonix i Unsung do takich zaliczam) Nie chcę w tym poście dezawuować Zappy tylko zdanie że Hammill to gównie poeta (dociera do mnie,ze to nie zarzut) to jednak mocny brak docenienia jego geniuszu kompozytorskiego,oryginalności stylu. Poeta głowie a muzykiem potem to są Dylan albo Cohen   
I cieszę się że jestem sam. Samotnie łatwiej myśleć i łatwiej tańczyć kiedy już poumierają wszyscy"

Offline mahavishnu

  • Koneser
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 138
    • Zobacz profil
Odp: Zappa vs Hammill
« Odpowiedź #5 dnia: 16 Lipca 2011, 01:09:21 »
Co to znaczy,że chcieli się stać Zappą ?

Frank Zappa będący genialnym kompozytorem mógł tworzyć praktycznie dowolny rodzaj muzyki i zawsze brzmiało to rewelacyjnie, ponieważ słychać, iż żadne z jego eksperymentów nie są robione na siłę, najprawdopodobniej bawił się nieźle komponując różne ciekawe dźwięki.
Muzycy VdGG też postaniwili "zaszaleć" tworząc muzykę inną niż zwykle, ale niestety talentu zabrakło.
Całość jest wymuszona jak gra Hammilla na gitarze, a niektóre kompozycje (jak na przykład "Smoke") wyszły im bardzo prymitywne.
Można więc to podsumować hasłem: "Jeśli nie potrafisz, nie pchaj się na afisz".
Zappa potrafił, oni nie.


Co Ja myślę o nowym albumie VdGG wszyscy wiedza Ale chciał bym się odnieść do Zappy
Zawsze uważałem,że zdanie iż grał rożne gatunki muzyki i że tak zmieniał style jest przesadzone. Jedyny album na którym jest coś zupełnie innego  to "Francesco Zappa" Napisane prze Ciebie zdanie idealnie pasuje do solowej kariery PH. On faktycznie grał rożne gatunki

Frank Zappa to  istny tygiel przeróżnych stylow muzycznych. Z Hammillem nie sposób to porównać , Peter jednak generalnie trzyma się estetyki rockowej , aczkolwiek w różnych odcieniach , z pewnymi wyjątkami. U Zappy jest to doprowadzone niemal do ekstremum , ponadto niezwykle konsekwentne i pomimo pozornego chaosu koherentne.. Te przeróżne style , które przewijają się w jego twórczości  to po prostu pastisze różych gatunków i stylow muzycznych np country ,,Rhymin man'' , rapu ,,Promiscuous'' , disco ,,Dancing fool'' aż po muzykę dodekafoniczną ,,Project x'' , a można by tu wymieniać w nieskończoność. Płyta ,,Francesco Zappa'' to bynajmniej nie wyjątek , jeszcze w 1968 roku nagrał on płytę ,,Cruisin with Ruben and the Jets'' wyłącznie z pastiszami muzyki rozrywkowej z lat 50-tych i 60-tych , inna sfera to muzyka jazz-rockowa ,,Hot rats'' , Waka jawaka'' lub ,,Grand Wazoo''. Nie można zapominać o płytach , które nie miały już niemal nic wspólnego z estetyką rockową : ,,London Symphony Orchestra'' - 2 albumy , wspomniany wyżej ,,Yellow shark'' czy też ,,Civiliziation - phase III''. Warto także wspomieć o prekursorskim albumie ,,Jazz from hell''  (jeden z pierwszych w historii muzyki albumów nagranych w całości na synclavier , drugim był świetny album Eddiego Jobsona ,,Theme of secrets'' a pierwszym ... ,,Francesco Zappa'' , notabene stylistycznie zupełnie inny niż ,,Jazz from hell'') , możnaby tak wymieniać jeszcze dość długo. Rozrzut zaiste przeogromny.
Na najnowszej płycie VdGG te eksperymenty stylistyczne nie są z pewnością jakimś pastiszem ale raczej szukaniem swojej tożsamości stylistycznej. Właśnie te kompozycje wypadły na albumie dość blado i jałowo.

Desdemona

  • Gość
Odp: Zappa vs Hammill
« Odpowiedź #6 dnia: 16 Lipca 2011, 14:43:14 »
Dziękuję mahavishnu za powyższy post, ja już nie mam siły pisać o rzeczach oczywistych.
Frank Zappa pod względem kompozycji zostawia Hammilla lata świetlne za sobą, ale to nie znaczy, że Hammill jest gorszy lub mniej ciekawy, to po prostu zupełnie inna stylistyka.
Hammill solo to glownie wokal, jego najwiejsze utwory mają przede wszystkim genialne linie wokalu, sama muzyka jest sprowadzona raczej tylko do akompaniamentu, bo jak wiadomo Hammill nie jest w stanie grać np solówek gitarowych.
Dlatego traktuję Hammilla przede wszystkim jako śpiewającego poete, oczywiście najlepszego z nich.
Zappa to genialny kompozytor, a jego koncerty z racji rozbudowanego składu to "fabryka dźwięków", Hammillowi wystarczy fortepian lub gitara.

Offline Polset

  • NadKoneser
  • Ekspert-wyjadacz
  • ****
  • Wiadomości: 6623
  • Płeć: Mężczyzna
  • Michał Sz. (Polset)
    • Zobacz profil
    • Polset on YouTube
Odp: Zappa vs Hammill
« Odpowiedź #7 dnia: 16 Lipca 2011, 16:32:15 »
Ta opinia pasuje do takich płyt jak "And Close As This" Ale czy kompozycja oszczędnie zaaranżowana nie morze być jednocześnie geniuszem kompozytorskim? Biorąc pod uwagę takie utwory jak "A Louse Is Not A Home" czy "Flight" i wiele innych,choćby cały album "Incoherence" zdanie "muzyka jest sprowadzona raczej tylko do akompaniamentu" jest wręcz fałszem.  Tak to jest na niektórych (tych pierwszych) płytach Roya Harpera. Tam rzeczywiście muzyka jest tylko po to żeby było do czego śpiewać poezję. 
I cieszę się że jestem sam. Samotnie łatwiej myśleć i łatwiej tańczyć kiedy już poumierają wszyscy"

Desdemona

  • Gość
Odp: Zappa vs Hammill
« Odpowiedź #8 dnia: 16 Lipca 2011, 16:59:19 »
"Incoherence" albo "Flight" to nie jest szczególnie trudna muzyka, Zappa by taką napisał lewą reką przez sen ;-)
Ale właśnie siła Hammilla polega na tym, iż nawet proste kompozycje dzięki jego wokalom są genialne.
Taki "A Way Out" ma niesamowitą siłę, a przecież muzycznie jest bardzo prosty.

Offline mahavishnu

  • Koneser
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 138
    • Zobacz profil
Odp: Zappa vs Hammill
« Odpowiedź #9 dnia: 16 Lipca 2011, 17:10:13 »
Zappę i Hammilla rożni dość mocno podejście do tekstów. Dla Hammilla mają one fundamentalne znaczenie natomiast dla Zappy niemal zawsze były one podrzędne względem muzyki. Choć możnaby oczywiście wskazać , gdzie teksty u niego nabierały większego znaczenia np. lp ,,Joe's garage''. Jako kompozytor Zappa był na pewno bardziej płodny i wszechstronny (choć Hammill w latach 70-tych bynajmniej także nie próżnował). Myślę , że najlepsze kompozycje Hammilla można spokojnie postawić obok tych reprezentatywnych dla Franciszka Wielkiego ( ktoż nie chciałby być autorem takich utworów jak :,,A plague of lighthouse keepers'' , ,,In the black room'' czy też ,,Killer''). Utwory Zappy są bardziej wyrafinowane w warstwie strukturalnej i harmonicznej , Hammillowi brakuje tu może takiego muzykologicznego backgroundu , jego utwory są może w warstwie muzycznej mniej świadome. Peter zawsze podkreślał w wywiadach  , że w czasie pisania muzyki nie zwracał uwagi na oznaczenia metryczne i inne tego typu kwestie, stąd choćby te problemy z ,,Gogiem'' , gdy muzycy VdGG mieli to grać na koncertach w połowie lat 70-tych (Guy Evans miał problemy z metrum utworu , na które Hammill nie zwracał uwagi). U Zappy byłoby to nie do pomyślenia , w jego zespole każdy muzyk musiał na ,,dzień dobry'' wykazać się perfekcyjną znajomością zapisu nutowego , że o umiejętnościach czysto muzycznych nie wspomnę. Ciekawie mówił o tym swego czasu w wywiadach Chester Thompson (pózniejszy perkusista Weather Report i koncertowy członek Genesis).

Offline Polset

  • NadKoneser
  • Ekspert-wyjadacz
  • ****
  • Wiadomości: 6623
  • Płeć: Mężczyzna
  • Michał Sz. (Polset)
    • Zobacz profil
    • Polset on YouTube
Odp: Zappa vs Hammill
« Odpowiedź #10 dnia: 17 Lipca 2011, 15:57:36 »

Zgadzam się co do  "A Way Out"
Jeszcze raz powtarzam-Nie chcę dyskredytować Frnciszka :) Tylko protestuje przciwko twirdzenium jakoby werstwa muzyczna ustę powała tej tekstowej u Hammilla. To ze nie lubie wielu płyta Zappy albo lubie tylko fragmenty a danej płycie wnika z tego że np jest często w jego muzyce element Bluesa którego nie trawię i nawet "Where the mouth is" na "The Noise" Hammilla mnie drażni. No często mnie ta muzyka męczy,jest strasznie "przegadana"  Uwielbiam w całości album "Over-Nite Sensation"  I jest to podobnie jak Joe's Grage płyta na której teksty sa ważne ("I'm The Slime") Co cikawe Zappa wolał słuchać muzyki bez tekstu i pisał je bo ludzie tego chcieli ale to właśnie teksty przysporzyły mu fanów. Jego bunt,prześmiewczość ,nie uznawanie świetności-To kocha młodzież. I Wtedy i dziś   
I cieszę się że jestem sam. Samotnie łatwiej myśleć i łatwiej tańczyć kiedy już poumierają wszyscy"

Offline mahavishnu

  • Koneser
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 138
    • Zobacz profil
Odp: Zappa vs Hammill
« Odpowiedź #11 dnia: 17 Lipca 2011, 16:41:46 »

Zgadzam się co do  "A Way Out"
Jeszcze raz powtarzam-Nie chcę dyskredytować Frnciszka :) Tylko protestuje przciwko twirdzenium jakoby werstwa muzyczna ustę powała tej tekstowej u Hammilla. To ze nie lubie wielu płyta Zappy albo lubie tylko fragmenty a danej płycie wnika z tego że np jest często w jego muzyce element Bluesa którego nie trawię i nawet "Where the mouth is" na "The Noise" Hammilla mnie drażni. No często mnie ta muzyka męczy,jest strasznie "przegadana"  Uwielbiam w całości album "Over-Nite Sensation"  I jest to podobnie jak Joe's Grage płyta na której teksty sa ważne ("I'm The Slime") Co cikawe Zappa wolał słuchać muzyki bez tekstu i pisał je bo ludzie tego chcieli ale to właśnie teksty przysporzyły mu fanów. Jego bunt,prześmiewczość ,nie uznawanie świetności-To kocha młodzież. I Wtedy i dziś   

W sumie tego bluesa to nie znajdziesz u niego tak dużo , więcej takich bluesowych klimatów jest na ,,Bongo fury'' (1975) - Captain Beefheart firmował ten album razem z nim stąd taka stylistyka , mocno rhythm'and bluesowa jest także ,,Zoot allures'' (1976) , na pozostałych albumach bluesa jest b. mało , najczęściej jakies pojedyńcze utwory. Sam Zappa w pewnym stopniu wychował sie m.in. na bluesie (na jego liście 10 najlepszych płyt wszechczasów byly bodajże 2 płyty bluesowe). Ja sam bluesa nie trawię zupełnie , natomiast Zappę uwielbiam , a wynika to między innymi z tego , że elementów bluesa jest u niego niewiele. Widzisz dla mnie akurat ,,Overnight sensation'' jest zanadto przegadana jak na niego. Ale to zawsze kwestia gustu i podejścia do muzyki. Teksty z pewnością mu pomogły , ponieważ często są po prostu przezabawne i bezpretensjonalne. Franciszek chyba wiedział , że nie ma talentu literackiego i postawił na satyrę , w której był znakomity , zresztą to świetnie korespondowało z jego osobowoscią. Hammill miał zawsze tendencję do patosu natomiast Zappa unikał go jak ognia.

Offline Polset

  • NadKoneser
  • Ekspert-wyjadacz
  • ****
  • Wiadomości: 6623
  • Płeć: Mężczyzna
  • Michał Sz. (Polset)
    • Zobacz profil
    • Polset on YouTube
Odp: Zappa vs Hammill
« Odpowiedź #12 dnia: 17 Lipca 2011, 17:25:47 »

Zgadzam się co do  "A Way Out"
Jeszcze raz powtarzam-Nie chcę dyskredytować Frnciszka :) Tylko protestuje przciwko twirdzenium jakoby werstwa muzyczna ustę powała tej tekstowej u Hammilla. To ze nie lubie wielu płyta Zappy albo lubie tylko fragmenty a danej płycie wnika z tego że np jest często w jego muzyce element Bluesa którego nie trawię i nawet "Where the mouth is" na "The Noise" Hammilla mnie drażni. No często mnie ta muzyka męczy,jest strasznie "przegadana"  Uwielbiam w całości album "Over-Nite Sensation"  I jest to podobnie jak Joe's Grage płyta na której teksty sa ważne ("I'm The Slime") Co cikawe Zappa wolał słuchać muzyki bez tekstu i pisał je bo ludzie tego chcieli ale to właśnie teksty przysporzyły mu fanów. Jego bunt,prześmiewczość ,nie uznawanie świetności-To kocha młodzież. I Wtedy i dziś   

W sumie tego bluesa to nie znajdziesz u niego tak dużo , więcej takich bluesowych klimatów jest na ,,Bongo fury'' (1975) - Captain Beefheart firmował ten album razem z nim stąd taka stylistyka , mocno rhythm'and bluesowa jest także ,,Zoot allures'' (1976) , na pozostałych albumach bluesa jest b. mało , najczęściej jakies pojedyńcze utwory. Sam Zappa w pewnym stopniu wychował sie m.in. na bluesie (na jego liście 10 najlepszych płyt wszechczasów byly bodajże 2 płyty bluesowe). Ja sam bluesa nie trawię zupełnie , natomiast Zappę uwielbiam , a wynika to między innymi z tego , że elementów bluesa jest u niego niewiele. Widzisz dla mnie akurat ,,Overnight sensation'' jest zanadto przegadana jak na niego. Ale to zawsze kwestia gustu i podejścia do muzyki. Teksty z pewnością mu pomogły , ponieważ często są po prostu przezabawne i bezpretensjonalne. Franciszek chyba wiedział , że nie ma talentu literackiego i postawił na satyrę , w której był znakomity , zresztą to świetnie korespondowało z jego osobowoscią. Hammill miał zawsze tendencję do patosu natomiast Zappa unikał go jak ognia.

Taka wspaniała satyra to tez wielki talent literacki. Sformułowanie "tendencje"  brzmi pejoratywnie. W tym siła Hammilla a poza tym odstępował od tego często (co nie zawsze wychodziło mu literacko na dobre) "Vote Brand X" "Auto" Ale satyry tez próbował  "Like a Shot, the Entertainer" Mówiąc krótko Hammill eksperymentował zarówno muzycznie jak i literacko.
I cieszę się że jestem sam. Samotnie łatwiej myśleć i łatwiej tańczyć kiedy już poumierają wszyscy"

Offline mahavishnu

  • Koneser
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 138
    • Zobacz profil
Odp: Zappa vs Hammill
« Odpowiedź #13 dnia: 17 Lipca 2011, 23:18:30 »

Zgadzam się co do  "A Way Out"
Jeszcze raz powtarzam-Nie chcę dyskredytować Frnciszka :) Tylko protestuje przciwko twirdzenium jakoby werstwa muzyczna ustę powała tej tekstowej u Hammilla. To ze nie lubie wielu płyta Zappy albo lubie tylko fragmenty a danej płycie wnika z tego że np jest często w jego muzyce element Bluesa którego nie trawię i nawet "Where the mouth is" na "The Noise" Hammilla mnie drażni. No często mnie ta muzyka męczy,jest strasznie "przegadana"  Uwielbiam w całości album "Over-Nite Sensation"  I jest to podobnie jak Joe's Grage płyta na której teksty sa ważne ("I'm The Slime") Co cikawe Zappa wolał słuchać muzyki bez tekstu i pisał je bo ludzie tego chcieli ale to właśnie teksty przysporzyły mu fanów. Jego bunt,prześmiewczość ,nie uznawanie świetności-To kocha młodzież. I Wtedy i dziś   

W sumie tego bluesa to nie znajdziesz u niego tak dużo , więcej takich bluesowych klimatów jest na ,,Bongo fury'' (1975) - Captain Beefheart firmował ten album razem z nim stąd taka stylistyka , mocno rhythm'and bluesowa jest także ,,Zoot allures'' (1976) , na pozostałych albumach bluesa jest b. mało , najczęściej jakies pojedyńcze utwory. Sam Zappa w pewnym stopniu wychował sie m.in. na bluesie (na jego liście 10 najlepszych płyt wszechczasów byly bodajże 2 płyty bluesowe). Ja sam bluesa nie trawię zupełnie , natomiast Zappę uwielbiam , a wynika to między innymi z tego , że elementów bluesa jest u niego niewiele. Widzisz dla mnie akurat ,,Overnight sensation'' jest zanadto przegadana jak na niego. Ale to zawsze kwestia gustu i podejścia do muzyki. Teksty z pewnością mu pomogły , ponieważ często są po prostu przezabawne i bezpretensjonalne. Franciszek chyba wiedział , że nie ma talentu literackiego i postawił na satyrę , w której był znakomity , zresztą to świetnie korespondowało z jego osobowoscią. Hammill miał zawsze tendencję do patosu natomiast Zappa unikał go jak ognia.

Taka wspaniała satyra to tez wielki talent literacki. Sformułowanie "tendencje"  brzmi pejoratywnie. W tym siła Hammilla a poza tym odstępował od tego często (co nie zawsze wychodziło mu literacko na dobre) "Vote Brand X" "Auto" Ale satyry tez próbował  "Like a Shot, the Entertainer" Mówiąc krótko Hammill eksperymentował zarówno muzycznie jak i literacko.

Jeżeli chodzi o tendencję do patosu w przypadku Hammilla to akurat za to go uwielbiam. Jego patos nigdy nie jest koturnowy i kiczowaty , a z tym to różnie w muzyce rockowej bywało.