Autor Wątek: Aktualnie słucham...  (Przeczytany 2483810 razy)

0 użytkowników i 34 Gości przegląda ten wątek.

Offline mahavishnu

  • Koneser
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 138
    • Zobacz profil
Odp: Aktualnie słucham...
« Odpowiedź #5115 dnia: 27 Lipca 2011, 12:46:35 »
Corte Dei Miracoli - ,,Corte Dei Miracoli'' (1976) - trzeci raz podszedłem do tej płyty i ponownie bez zachwytu. Na szczęscie w Italii w latach 70-tych znakomitych płyt powstalo sporo. Ten zespół to jeszcze jedna odpowiedz na sukcesy Yes , Genesis i innych . Zabrakło jednak nie tylko własnego stylu ale także i pomysłów.
 4,5/10

Offline Jurski

  • Koneser
  • Ekspert-wyjadacz
  • ***
  • Wiadomości: 2469
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Aktualnie słucham...
« Odpowiedź #5116 dnia: 27 Lipca 2011, 12:47:23 »
Echolyn "Mei" - 10/10
Arena "Contagion" - 10/10 - dla mnie chyba najlepsza płyta areny, chociaż długi czas trwało zanim odkryłem ja dla siebie.

Offline mahavishnu

  • Koneser
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 138
    • Zobacz profil
Odp: Aktualnie słucham...
« Odpowiedź #5117 dnia: 27 Lipca 2011, 12:53:53 »
Cat Stevens  -  ,,Foreigner'' (1973) -  ten album to przede wszystkim piękna 18-minutowa suita , która wypełniła pierwszą stronę płyty analogowej. Jedyny taki długi , rozbudowany utwór w dorobku Stevensa. Na drugiej stronie trochę mniej ciekawie ale to i tak chyba ostatni jego album warty zapamiętania.
 8/10

Offline Sebastian Winter

  • Wampir
  • Ekspert-wyjadacz
  • ***
  • Wiadomości: 22068
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Aktualnie słucham...
« Odpowiedź #5118 dnia: 27 Lipca 2011, 14:10:20 »
Thin air- czyli najlepsza plyta Hammila od lat
What can I say when, in some obscure way,
I am my own direction?

Offline Kuba

  • Koneser
  • Ekspert-wyjadacz
  • ***
  • Wiadomości: 616
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Aktualnie słucham...
« Odpowiedź #5119 dnia: 27 Lipca 2011, 14:33:13 »
Raz, dwa, trzy :).
How can I be free?
How can I get help?
Am I really me?
Am I someone else?

Offline Polset

  • NadKoneser
  • Ekspert-wyjadacz
  • ****
  • Wiadomości: 6640
  • Płeć: Mężczyzna
  • Michał Sz. (Polset)
    • Zobacz profil
    • Polset on YouTube
Odp: Aktualnie słucham...
« Odpowiedź #5120 dnia: 27 Lipca 2011, 15:31:04 »
Cat Stevens  -  ,,Foreigner'' (1973) -  ten album to przede wszystkim piękna 18-minutowa suita , która wypełniła pierwszą stronę płyty analogowej. Jedyny taki długi , rozbudowany utwór w dorobku Stevensa. Na drugiej stronie trochę mniej ciekawie ale to i tak chyba ostatni jego album warty zapamiętania.
 8/10

Rzeczywiście suita ta przyćmiewa pozostałe kompozycie ale jeżeli posłuchać ich bez niej to też sa imponujące. Dla mnie cały album to arcydzieło 10/10
I cieszę się że jestem sam. Samotnie łatwiej myśleć i łatwiej tańczyć kiedy już poumierają wszyscy"

Offline mahavishnu

  • Koneser
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 138
    • Zobacz profil
Odp: Aktualnie słucham...
« Odpowiedź #5121 dnia: 27 Lipca 2011, 17:22:23 »
Jethro Tull - Broadsword and the beast'' - (1982) -  ciężko się tego albumu słucha momentami , słychać , że zespół jeszcze nie stracił zupełnie weny twórczej , jest tu trochę ciekawych pomysłów. Bardzo brakuje mi na tym albumie Eddiego Jobsona , który na płycie ,,A'' czarował swoimi keyboardami i elektrycznymi skrzypcami. Peter John Vetesse , jego zmiennik , owszem dobry rzemieślnik , ale problem w tym , że nie ma swojego stylu  i brzmi dość bezpłciowo , a przeciez ten album jest mocno zelektryfikowany. I tak najgorsze miało dopiero nadejść za dwa lata...
  6/10

Offline mahavishnu

  • Koneser
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 138
    • Zobacz profil
Odp: Aktualnie słucham...
« Odpowiedź #5122 dnia: 27 Lipca 2011, 19:35:17 »
Peter Hammill - ,,And close as this' (1986) - badzo zaskakujący album zważywszy na to , co artysta robił w pierwszej połowie lat 80-tych. Zaskakujący także w szerszym kontekście , gdy przypomnimy sobie jaka była wówczas muzyka. Subtelność rzadko spotykana w tamtych latach , gdy dzwięk perkusji przypominał młot pneumatyczny. Znakomite kompozycje wykonane z pasją i żarem. Prawdziwe ukojenie.
 9/10

Offline Sebastian Winter

  • Wampir
  • Ekspert-wyjadacz
  • ***
  • Wiadomości: 22068
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Aktualnie słucham...
« Odpowiedź #5123 dnia: 27 Lipca 2011, 20:05:35 »
Cat Stevens  -  ,,Foreigner'' (1973) -  ten album to przede wszystkim piękna 18-minutowa suita , która wypełniła pierwszą stronę płyty analogowej. Jedyny taki długi , rozbudowany utwór w dorobku Stevensa. Na drugiej stronie trochę mniej ciekawie ale to i tak chyba ostatni jego album warty zapamiętania.
 8/10

Rzeczywiście suita ta przyćmiewa pozostałe kompozycie ale jeżeli posłuchać ich bez niej to też sa imponujące. Dla mnie cały album to arcydzieło 10/10



zgadzam sie- ta plyta jest jednym z hammillowskich arcydzieł- tez bym dał 10/10
What can I say when, in some obscure way,
I am my own direction?

Offline Sebastian Winter

  • Wampir
  • Ekspert-wyjadacz
  • ***
  • Wiadomości: 22068
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Aktualnie słucham...
« Odpowiedź #5124 dnia: 27 Lipca 2011, 21:26:17 »
Yes i Going for the one- jedna z najlepszych plyt zespolu i jednocześnie ostatnia wybitna z genialną suita Awakenn ktorą spokojnie mozna postawic nawet obok CTTE- wspaniala majestatyczna kompozycja z fantastyczna czescią środkową kiedy slychac organy wakemana. A poza tym przepiekny Turn of the century- moja ukochana piosenka Yes no i przebojowa Going for the one z bardzo dziwnym nawet jak na Andersona tekstem- wstyd nie posiadac tej plyty nawet jak sie nie jest fanem Yes 10/10
What can I say when, in some obscure way,
I am my own direction?

Offline Sebastian Winter

  • Wampir
  • Ekspert-wyjadacz
  • ***
  • Wiadomości: 22068
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Aktualnie słucham...
« Odpowiedź #5125 dnia: 27 Lipca 2011, 21:28:47 »
Cat Stevens  -  ,,Foreigner'' (1973) -  ten album to przede wszystkim piękna 18-minutowa suita , która wypełniła pierwszą stronę płyty analogowej. Jedyny taki długi , rozbudowany utwór w dorobku Stevensa. Na drugiej stronie trochę mniej ciekawie ale to i tak chyba ostatni jego album warty zapamiętania.
 8/10


suita Foreigner jest wybitna pozostala czesc plyty taka sobie- dla mnie gdyby nie wspomniana suita niebyłoby czego sluchac...moja ocena 6/10
What can I say when, in some obscure way,
I am my own direction?

Offline ceizurac

  • (цеиэурац)
  • NadKoneser
  • Ekspert-wyjadacz
  • ****
  • Wiadomości: 15518
  • Płeć: Mężczyzna
  • booty
    • Zobacz profil
Odp: Aktualnie słucham...
« Odpowiedź #5126 dnia: 27 Lipca 2011, 21:56:13 »
Anathema "Pentecost III" - niby to minialbum (czy też ep-ka), ale trwa ponad 41 minut i zawiera kupę wspaniałej muzyki (nie dla każdego jednak). Ponad 9-minutowe, doom-metalowe "Kingdom" i "We, the gods" wgniatają po prostu; cudny "orkiestrowy" utwór tytułowy; i przede wszystkim diaboliczny (właściwie satanistyczny) 12-minutowy "Memento mori".
9,5/10
There’s the thing, hold it close.
You had your fling. You laid your ghosts.

Time to leave, close the door.
You can’t believe you wanted more,
more or less, al for the best
in the end it’s al behind you.

There’s the thing, for all you know
it’s time to let go.

Offline Kuba

  • Koneser
  • Ekspert-wyjadacz
  • ***
  • Wiadomości: 616
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Aktualnie słucham...
« Odpowiedź #5127 dnia: 27 Lipca 2011, 22:43:13 »
Peter Hammill - ,,And close as this' (1986) - badzo zaskakujący album zważywszy na to , co artysta robił w pierwszej połowie lat 80-tych. Zaskakujący także w szerszym kontekście , gdy przypomnimy sobie jaka była wówczas muzyka. Subtelność rzadko spotykana w tamtych latach , gdy dzwięk perkusji przypominał młot pneumatyczny. Znakomite kompozycje wykonane z pasją i żarem. Prawdziwe ukojenie.
 9/10

Też lubię, ale 9/10, to jak dla mnie trochę za dużo, albo nawet sporo za dużo, tyle w mojej opinii nie ma nawet Over, albo "Kameleon".
How can I be free?
How can I get help?
Am I really me?
Am I someone else?

Offline mahavishnu

  • Koneser
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 138
    • Zobacz profil
Odp: Aktualnie słucham...
« Odpowiedź #5128 dnia: 27 Lipca 2011, 23:10:02 »
Yes i Going for the one- jedna z najlepszych plyt zespolu i jednocześnie ostatnia wybitna z genialną suita Awakenn ktorą spokojnie mozna postawic nawet obok CTTE- wspaniala majestatyczna kompozycja z fantastyczna czescią środkową kiedy slychac organy wakemana. A poza tym przepiekny Turn of the century- moja ukochana piosenka Yes no i przebojowa Going for the one z bardzo dziwnym nawet jak na Andersona tekstem- wstyd nie posiadac tej plyty nawet jak sie nie jest fanem Yes 10/10

Rzeczywiście , to ostatni bezbłędny album Yes , bodaj najbardziej wysmakowany brzmieniowo. Wprawdzie płyty nie wyprodukował już Eddie Offord ale za to kapitalną robotę wykonał Brian Lane. Co ciekawe tego albumu wręcz nie znosił John Peel , który w swojej audycji w 1977 roku powiedział , że szkoda czasu na puszczanie takiego nudziarstwa. No cóż , Peel w tym okresie był już mocno ,,zaczadzony'' punk rockiem , a progresywne granie stawało się niemodne.

Offline mahavishnu

  • Koneser
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 138
    • Zobacz profil
Odp: Aktualnie słucham...
« Odpowiedź #5129 dnia: 27 Lipca 2011, 23:20:28 »
Peter Hammill - ,,And close as this' (1986) - badzo zaskakujący album zważywszy na to , co artysta robił w pierwszej połowie lat 80-tych. Zaskakujący także w szerszym kontekście , gdy przypomnimy sobie jaka była wówczas muzyka. Subtelność rzadko spotykana w tamtych latach , gdy dzwięk perkusji przypominał młot pneumatyczny. Znakomite kompozycje wykonane z pasją i żarem. Prawdziwe ukojenie.
 9/10

Też lubię, ale 9/10, to jak dla mnie trochę za dużo, albo nawet sporo za dużo, tyle w mojej opinii nie ma nawet Over, albo "Kameleon".


A widzisz -  u mnie Kameleon i ,,Over'' mają 10/10. ,,Over'' za całokształt natomiast Kameleon zawiera takie utwory jak : ,,In the end'' , ,,Easy to slip away'' i absolutne opus magnum ,,(In the) black room'' - dla mnie najlepszy utwór solowy Hammilla , choć pierwotnie został napisany dla VdGG i miał się ukazać na następnej płycie po ,,Pawn hearts'' - nie wyszedł z wiadomych powodów. Fakt , na Kameleonie jest kilka utworów , które na pewno nie dotrzymują kroku tym wymienionym wyżej ,,kilerom'' , ale i tak windują poziom na niebotyczną wysokość.