Informacja o reaktywacji gruchnęła na mnie w najmniej spodziewanym momencie. Chyba źle czytałem pamiętnik Frippa. Bardziej spodziewałem się jego solowego powrotu niż Crimson. Jak dla mnie największe pozytywy i przyjemności to: Tony Levin i Mel Collins. Osobiście to niezbyt dobrze widzę w tym zespole Harrisona i Jakszyka. Jakszyk jest pewnie zakochany w starym King Crimson co zwiastuje raczej "kopiowanie" Wettona,albo Lake'a. Liczę na to,że Fripp postawi sprawę jasno: odcinamy się od przeszłosci i gramy nowe. Jakoś nie wierzę,że Robert będzie grał dla pieniędzy. Kiedyś miał pewnie wiele problemów z funduszami,ale nigdy nie szedł na rękę słuchaczom. Jesli to zrobi to kompletnie zszarga swoją reputację. Szkoda rozstania z Treyem i Adrianem. Mam nadzieję,ze nowe Crimson nie będzie pastoralne i odgrywane w kościołach:). Crimson musi powrócić w drapieżnej odsłonie.

Lubię jej głos: