Ankieta
Pytanie:
Która płyta jest lepsza/ciekawsza?
Opcja 1: 1. "Starless And Bible Black"
głosy: 10
Opcja 2: 2. "Red"
głosy: 9
Ja o wiele bardziej niż "Red" lubię "Starless And Bible Black", stąd ta ankieta :)
Oceniając płytę całościowo, "Starless..." wydaje mi się ciekawsza, jest tam wiele genialnych utworów jak choćby "Fracture", natomiast "Red" to głównie płyta genialnego "Starless" no i może "Providence", bo "One More Red..." już jest dla mnie mniej ciekawy...
A to prawda i ja tez na Starless... glosuje, bo to szalenstwo koncertowe, a Red to juz mial latwe utwory, jak "One more...", czyli dyskoteka u Frippa ;)
Z "One More Red Nightmare" również mam pewien kłopot. Najprościej wyjaśnię to tak. Po genialnym riffie (użwyanym na koncertach w improwizacjach) i jeszcze genialniejszych ritonellach Bruforda na perkusji wygenerowane napięcie opada wraz z wejsciem zwrotki (a i arpegiowane rozwiniecie, nad którym improwizuje Ian McDonald, również nie podtrzymuje pierwotnej energii i impetu z jakim rozpoczyna sie utwór).
Czy ktoś jeszcze pamięta że w 1983/4 roku riff ten został użyty do czołowki programu (kabaretu językowego) "Mądrej głowie" Manna i Materny w TVP?
Cytat: Hajduk w 23 Styczeń 2010, 11:29:20
Z "One More Red Nightmare" również mam pewien kłopot. Najprościej wyjaśnię to tak. Po genialnym riffie (użwyanym na koncertach w improwizacjach) i jeszcze genialniejszych ritonellach Bruforda na perkusji wygenerowane napięcie opada wraz z wejsciem zwrotki (a i arpegiowane rozwiniecie, nad którym improwizuje Ian McDonald, również nie podtrzymuje pierwotnej energii i impetu z jakim rozpoczyna sie utwór).
I tu jest właśnie pies pogrzebany; Bruford gra tu genialne (Hennos zresztą ćwiczył te jego partie, gdyż są są bardzo ciekawe), natomiast potem następuje nieprzyjemny zgrzyt, godny np. zespołu "Asia", a niekoniecznie pasujący do King Crimson.
Cytat: Hajduk w 23 Styczeń 2010, 11:29:20
Czy ktoś jeszcze pamięta że w 1983/4 roku riff ten został użyty do czołowki programu (kabaretu językowego) "Mądrej głowie" Manna i Materny w TVP?
Pamiętam z powtórek, gdyż w roku 1983 miałam dopiero 4 lata :)
glosuje na Red bo to chyba najmroczniejsza plyta KC- no i jest tam genialny Starless :[ :)
"Red" - bo poza trochę "słodkim" "Fallen Angel" ma same genialne utwory.
"Starless..., bo ma same genialne utwory bez disco "One More Red Nightmare".
Trudny wybór...
Ale stawiam na "Starless...".
Cytat: Desdemona w 23 Styczeń 2010, 14:12:05
Cytat: Hajduk w 23 Styczeń 2010, 11:29:20
Czy ktoś jeszcze pamięta że w 1983/4 roku riff ten został użyty do czołowki programu (kabaretu językowego) "Mądrej głowie" Manna i Materny w TVP?
Pamiętam z powtórek, gdyż w roku 1983 miałam dopiero 4 lata :)
Ja miałem 10/11 lat, i nie znałem ieszcze nic King Crimson. O tym, że jest to "One More Red Nightmare" dowiedziałem się dopiero w 1988 roku, gdy Beksiński prezentował dyskografię KC na kompaktach (wtedy było to tylko osiem pozycji).
Z tą "dyskoteką" czy Asią to może troszeczke przesada, ale zwrotka "Zmory" niebezpiecznie zmierza w kierunku Azjowego popu. Fripp miał racje, że takie inklinacje u Wettona siedziały już wtedy.
Co do "Red" - to utwór tytułowy oraz "Starless" to nawrawde wilekie i ciekawe kompozycje, a na całej płycie udało sie uchwycić koncertową energię grupy, ale...
...wyzej stawiam "Starless And Bible Black" - za "odjazd" i uchwycenie prawdziewgo ducha składu Fripp - Wetton - Cross - Bruford. Gdyby się temu dokładniej przyjrzeć, to druga strona analogu ("Providence" i "Starless") to jeszcze repertuar z wiosny i lata 1974. Co więcej, jak już wspominałem, riff "Nightmare" pojawiał się w improwizacjach z tego okresu ("Improv: Golden Walnut"), zaś arpegiowany temat "Fallen Angel" pierwotnie pełnił funkcję kody "Easy Money" (jesień 1972), i w wersji studyjnej ostał się w formie szczątkowej przed powrotem trzeciej zwrotki.
Muszę sie przyznac, ze nie znam żadnych nagrań koncertowych King Crimson z pierwszej polowy 1973 roku - a więc nie wiem jak ewoluowały improwizowane utwory w okresie po odejsciu Jamiego Muira do czasu pierwszego tourne po próbach póżnym latem 1973 roku.
Red - ponieważ to moja ulubiona pyta KC. Wracam do niej najczęściej... jest też taką kulminacją tego niezwykle ciekawego wcielenia z Brufordem i Wettonem.. Do tego na płycie fantastycznie zagrał McDonald. Podobno w tym czasie chciał wrócić na stałe do zespołu...bardzo żałuję, że do tego nie doszło, bo zamiast 7 lat posuchy mogły być kolejne wielkie płyty...
Jeśli idzie o zawartośc muzyczną, to z czasem przybladła mi improwizacja Providance. Cała reszta palce lizać.
Ja generalnie nie lubię wokalu Wettona, a Wetton popowy to już masakra (negatywna) dla uszu.
Zgadzam się z Hajdukiem odnoście "odjazdu" na płycie "Starless...", w końcu na przykład "Fracture" to moim zdaniem jeden z nalepszych utworów w całej historii KC, ja go w każdym razie uwielbiam.
No i cała płyta "Starless..." jest genialna.
Ja zdecydowanie stawiam na "Red".
A ja zdecydowanie stawiam na "Starless And Bible Black".
Cytat: Hennos w 06 Luty 2010, 19:29:56
A ja zdecydowanie stawiam na "Starless And Bible Black".
Ja też.
Zdecydowanie Starless And Bible Black
zdecydowanie Red. Moim zdaniem Starless... jest w stępem do tego co miało się dziać na Red. Red jest albumem skończonym. Chyba tylko nowatorski i wizjonerski album In The Court... jest w stanie go przeskoczyć.
Sam utwór "Starless" jest moim zdaniem najlepszym utworem lat 70tych, niezapomniany motyw przewodni, przyśpieszenie i końcówka na którą warto czekać nawet przez 30 minut improwizacji.
Red. Synteza King Crimson.